Witaj,
oto powstał mój pierwszy (i chyba ostatni) blog. Zawsze byłem przeciwnikiem "blogowania", bo kojarzyło mi się to z bezsensownymi wyznaniami małolatów. Ale zauważyłem, że blog może służyć jako potężne narzędzie przekazywania informacji.
Na tym blogu będę zamieszczał swoje tłumaczenia poezji rosyjskiej (w miarę wolnego czasu) oraz zdjęcia – jeśli takowe mi wyjdą. A czasami jedno i drugie.
Stronę zawdzięczacie pewnej uroczej Kasi, dla której przetłumaczyłem pierwszy wiersz.
Buziak Kasiu :*
maj 12, 2006 o 8:51 pm
ujety poetyka tego blogu napisalem tekst wlacznie z dwoma wierszami cytowanymi z pamieci, , wcisnalem Submit Comment, i chyba nic z tego nie wyszlo. Upraszam zatem o informacje na jaratwebmediadotpl, od kiedy niniejszy blog bedzie dzialal
jak zawsze
Jacek A.R.
jar
maj 12, 2006 o 9:05 pm
W sumie to działa wszystko…
maj 12, 2006 o 10:10 pm
poezja rosyjska…te trzy kropki wiele powiedzialyby moim Przyjaciolom, niestety z generacji totalnie nie komputerologicznej.
Mysle nie tyle o bardziej czy mniej znanej poezji stricte rosyjskiej, a o takiej “rosyjskopodobnej” w klimatach, o spiewkach, dumkach, romansach, z nieistniejacych od dawna chutorow kozackich znad Donu i Tereku, z dworkow kresowych, ktorych to nastrojow dalekie echa mozna znalezc w ksiazce Opowiadania Podolskie dawno zmarlego Juliana Woloszynowskiego. Taka poetyka byla tez bliska kregom polskich alpinistow w latach szescdziesiatych, przekazana przez starsze pokolenie emigrantow-uciekinierow po rewolucji 1918 osiadlych w Polsce, spotykajacych sie na ubogich materialnie lecz jakze bogatych duchem herbatkach…koniecznie z konfiturami z wisni, owymi “wareniami”..
Podaje z pamieci:
- walecznych umieran gdy konczy sie sezon
dziewczyny do luster czarne chusty mierza
dziewczyny w oplotkach wracajacych licza
czarne ptaki krzycza nad swoja zdobycza.
Gdy sie konczy sezon na walczna smierc
na polach stepowych burzan bedzie drzec
wichrom sie pokloni gdy uslyszy on
mosiezne ostrogi, malinowy ton.
Byli chlopcy, byli, krwi mieli za duzo
krew jak jarzebine ronili na prozno
szly konie pod nimi w bogatej uprzezy
pozielenial mosiadz, srebro w ziemi lezy…etc.
tekst oryginalu autorstwa Piotra Wojciechowskiego, w Jego ksiazce Czaszka w Czaszce.
Albo – Romans Huzarski:
Smierc i zycie – dwie karty w rozsypanym pasjansie
milosc blysnie, oslepi i pociagnie na dno
zbielalymi palcami dzwonia w szyby romanse
- znowu nuty na chmurach ukladaja sie z wron.
Ech, romanse, romanse, ech romanse, romanse,
powracaja zamiecia, tluka skrzydlem o szklo,
od gitary romanse dni odeszlych na zawsze
gdy gwardyjskich huzarow przy burgundzie bral szloch.
Trzeba tanczyc i kochac pod sloneczkiem pokoju
dni straconych nie liczyc…ech, nie liczyc tych lat,
kiedy romans zaszlocha w pustym kacie salonu
to za zywych wzniesc toast, za urode ich dam
ech, romanse…..etc.
tekst oryginalu autorstwa Piotra Wojciechowskiego, w Jego ksiazce Czaszka w Czaszce.
Prosze teraz o wybaczenie zwierzenia prywatnego: pamietam z dziecinstwa Przyjaciela Rodziny – arystokrate rosyjskiego, hrabiego O’Brien de Lassy, uczestnika bitwy pod Cuszima (1905). Pamietam opowiesci z Obrony Odessy szturmowanej przez bolszewikow, opowiadane przez uczestnikow Pulkow Oficerskich obrony Odessy. I Ich piesni.
Z szacunkiem i serdecznoscia oraz bardzo staroswieckimi i rownie szczerymi ucalowaniami rak dla Panny Katarzyny -
Jacek A. Rochacki
- jar z MacPlug
maj 12, 2006 o 10:27 pm
Jestem szczęśliwy mogąc wirtualnie gościć takich ludzi jak Pan, Panie Jacku. Zapraszam ponownie
maj 12, 2006 o 10:54 pm
Wspaniały pomysł na bloga, warto było go stworzyć!.. ukłony dla Panny Katarzyny!.. bo rozumiem, że pośrednio dzięki niej blog powstał również, oprócz tego świetnego tłumaczenia. A propos tego ostatniego, czy publikując tłumaczenia, mógłbyś także dawać oryginały, zawsze uważałem to za wspaniałą rzecz, gdy mogłem porownać tłumaczenie z oryginałem.
Wspaniały blog, oby się rozwijał!.. wrzucę go oczywiście do linków w moim blogu
pozdrawiam serdecznie!
stipule
maj 12, 2006 o 11:09 pm
Z braku czasu nie umieściłem oryginałów (dzisiaj to robiłem). Oczywiście orginały również się pojawią tylko muszę je przepisać
Dziękuje za sugestie i wsparcie moralne
maj 12, 2006 o 11:26 pm
Szkic do obrazka z kresow.
Nocz’ka naczynajetsa
fanariki kaczajutsa
filien udaril krylom.
- nalejtie, najlejtie mnie czaru glubokuju
pienistym, krasnym winom.
Ej, da, priwieditie k’mnie
konia woronowo
kriepko dierzytie pod ust’cy
- hej, jedut z towarami trojkami, parami
k’ murmanskim lesom kupcy.
Jest’ tam dla Tiebia koftoczka szytaja
szuba na lisim miechu.
hej, budiesz ty chodit’ wsia zolotom krytaja
- spat’ na liebiazom puchu.
Mnogo ja w zizni
swoju odinokuju
mnogo ja dusz pogubil –
ja’l’ winowat’, czto Tiebia, czornookuju
bolsze czem zizn’ polubil.
Spiew ucichl, nad stanica zapadla noc. Ciemno…nie widze dobrze…moze to byl kresowy dworek, a moze uboga ziemianka daleko, w stepie.
Ale na dlugo przed switem pokazaly sie swiatelka i ruch sie zaczal w obejsciu. Wyprowadzono konia; wysoka, wygodna kulbaka, koc wojlokowy stroczony za tylnym lekiem i wypakowane olstra wskazywaly, iz w daleka droge ktos sie tu wybieral.
Wreszcie ukazal sie jezdziec; dosiadl konia i niby sie juz do drogi zbieral, ale snadnie na cos waznego czekal. I rzeczywiscie: w drzwiach pokazala sie ta Najwazniejsza – Matka czy Zona (wybaczcie, wzrok juz nie ten…) I odbyl sie odwieczny rytual: jezdziec sie wpol juz z kulbaki pochylil, i prawa stope ze strzemienia wysunal. A Niewiasta prawa reka znak krzyza mu na pochylonym czole nakreslila, a lewa reka strzemie uwolnione odwrocila do gory, i z flaszy naszykowanej na ta okazje nalala solidna porcje nalewki domowej – na szczescie, na zdrowie, na szczesliwy powrot. Spelniono strzemiennego, jezdziec wyprostowal sie w kulbace i pojechal….i juz sie ten obrazek zamazuje, ufam iz jezdziec zdrow i caly do domu po wyprawie powrocil.
PS. jako ze nie staje mi umiejetnosci komputerologicznych dla zmieszczenia tutaj autentycznych zdjec strzemion do picia strzemiennego, przesylam je emailem na znany mi adres email milego autora niniejszego blogu. Jesli uznasz to za stosowne, zamiesc je, prosze, zamiast tego PS.
maj 12, 2006 o 11:44 pm
Komentarz jest tak poetycki, że przestał być komentarzem a stał się postem
maj 13, 2006 o 7:05 am
Widze ze masz bloga no ja niemam ale lubie czytac czjes jest fajnie!! Szczegulnie jak kogos znam:]>>
maj 13, 2006 o 1:31 pm
Może kiedyś też założysz, ale najpierw poćwicz ortografię
Pozdrawiam