“Graj mi, graj…”

Sierpień 18, 2006 - autor: nicomsw

Po długich męczarniach (brak czasu, natchnienia, długa rozłąka), skończyłem wreszcie tłumaczenie wiersza Siergieja Jesienina. Wiersz nie posiada tytułu, więc jego tytułem są pierwsze słowa “Graj mi, graj”. Od razu przyznaje się, że w oryginale dosłownie jest “śpiewaj”, ale po przeczytaniu na pewno stwierdzisz, że nic strasznego nie zrobiłem zmieniając to na “graj”. Z powodu pewnych okoliczności tłumaczenie dedykuje mojemu przyjacielowi Kobzie ;) .

***

Graj mi, graj. Na przeklętej gitarze,
Palce tańczą twe w ruchu,
Utopić się w czadzie tym marze,
Mój ostatni, jedyny druhu.

Nie patrz na jej nadgarstki,
Ani z
jej szyi  jedwab lejący.
Szukałem w niej szczęścia namiastki.
A zgubę znalazłem niechcący.

Nie wiedziałem, że miłość wyrokiem,
Nie wiedziałem, że miłość ma dżumę
Przyszła z przymkniętym okiem,
I z chuligana odeszła rozumem.

Graj mi graj. Zaśpiewaj znów mój kolego,
Przypomnij poranek dawnej ułudy.
Niech całują teraz innego,
Usta młodej przepięknej paskudy.

Ach, zaczekaj. Ja na nią nie wrzeszczę,
Ach, zaczekaj. Ja jej nie ukarzę,
Daj mi, ja teraz cichutko jeszcze,
Zagram na strunie basowej w gitarze.

Leją się dni me w różowej kopule.
W sercu snów złotych suma się krząta.
Wiele dziewczyn macałem już czule.
Wiele kobiet tuliłem po kątach.

Tak! Są ziemi złe prawdy mi znane,
Widziałem dzięciecym je okiem:
Liżą kundle kolejno, na zmianę
Sukę ociekającą sokiem.

Więc cóż mi tu zazdrość pomoże.
I czemu mnie miałoby boleć.
Nasze życie to pościel i łoże.
Nasze życie – pocałuj i poleć!

Graj mi graj! W pechowym rozmachu,
Tkwi rąk twych pechowa bieda.
Ale wiesz druhu mój, poślij je na ch…
Bo umrzeć od tego się nie da.

I do tego oryginalna wersja:

* * *

Пой же, пой. На проклятой гитаре
Пальцы пляшут твои вполукруг.
Захлебнуться бы в этом угаре,
Мой последний, единственный друг.

Не гляди на ее запястья
И с плечей ее льющийся шелк.
Я искал в этой женщине счастья,
А нечаянно гибель нашел.

Я не знал, что любовь - зараза,
Я не знал, что любовь - чума.
Подошла и прищуренным глазом
Хулигана свела с ума.

Пой, мой друг. Навевай мне снова
Нашу прежнюю буйную рань.
Пусть целует она другова,
Молодая, красивая дрянь.

Ах, постой. Я ее не ругаю.
Ах, постой. Я ее не кляну.
Дай тебе про себя я сыграю
Под басовую эту струну.

Льется дней моих розовый купол.
В сердце снов золотых сума.
Много девушек я перещупал,
Много женщин в углу прижимал.

Да! есть горькая правда земли,
Подсмотрел я ребяческим оком:
Лижут в очередь кобели
Истекающую суку соком.

Так чего ж мне ее ревновать.
Так чего ж мне болеть такому.
Наша жизнь - простыня да кровать.
Наша жизнь - поцелуй да в омут.

Пой же, пой! В роковом размахе
Этих рук роковая беда.
Только знаешь, пошли их на хер...
Не умру я, мой друг, никогда.

Kolejne nieudolne tłumaczenie…

Maj 14, 2006 - autor: nicomsw

No ale tym razem naprawdę nieudolne…
Arsienij Tarkowskij. W oryginale tytuł brzmi "***", jest dedykacja dla "T.O.-T".

Moje tłumaczenie jest oczywiście dla "K.K.". W pełni oddaje to co wczoraj czułem (oryginał bo oczywiście nie tłumaczenie)

***

Boję się że nazbyt późno.
Śnić zacząłem sny o raju.
Boję się że nazbyt poźno,
Iść zacząłem do bez gwiazd,
I obego twego kraju.

Wiem ja jeden tylko, w jaką,
Nocą ciemną, bez płomieni,
Wiem ja jeden tylko, w jaką,
Niespokojną oraz młodą,
Gdy mnie nie ma możesz zmienić.

Tylko ja wiem, jak to inni,
W czas tęsknoty mojej mroku,
Tylko ja wiem, jak to inni,
Ciągle patrzą w nieszczęśliwe,
Ciemne punkty w twoim oku.

I w czas nocy mej zazdrości,
Słyszę stukot twych obcasów,
I w czas nocy mej zazdrości,
Dziwny stwór nad Tobą gości -
Swąd cieplejszych pierwszych czasów.

Byłem kiedyś również młody,
Tyś wróciła z tamtych dni.
Byłem kiedyś również młody,
I rozumiem duszy chłody,
Lód będący w Twojej krwi.


I poniżej oryginał (o niebo lepszy). Żebyście wiedzieli jak mi się podoba ten wiersz!!!

***

Т.О. – Т.

Я боюсь, что слишком поздно
Стало сниться счастье мне.
Я боюсь, что слишком поздно
Потянулся я к беззвездной
И чужой твоей стране.

Мне-то ведомо, какою -
Ночью темной, без огня,
Мне-то ведомо, какою
Неспокойной, молодою
Ты бываешь без меня.

Я-то знаю, как другие,
В поздний час моей тоски,
Я-то знаю, как другие
Смотрят в эти роковые,
Слишком темные зрачки.

И в моей ночи ревнивой
Каблучки твои стучат,
И в моей ночи ревнивой
Над тобою дышит диво -
Первых оттепелей чад.

Был и я когда-то молод.
Ты пришла из тех ночей.
Был и я когда-то молод,
Мне понятен душный холод,
Вешний лед в крови твоей.

Szkic do obrazka z kresow…

Maj 12, 2006 - autor: nicomsw

Cieszę się, że ten blog już z początku wzbudził miły odzew. Otrzymałem od Pana Jacka Rochackiego komentarz, w dodatku ilustrowany zdjęciem dlatego uważam, że powinien być zamieszczony tutaj. Oto treść:

"Szkic do obrazka z kresow

Nocz'ka naczynajetsa
fanariki kaczajutsa
filien udaril krylom.
- nalejtie, najlejtie mnie czaru glubokuju
pienistym, krasnym winom.

Ej, da, priwieditie k'mnie
konia woronowo
kriepko dierzytie pod ust'cy
- hej, jedut z towarami trojkami, parami
k' murmanskim lesom kupcy.

Jest' tam dla Tiebia koftoczka szytaja
szuba na lisim miechu.
hej, budiesz ty chodit' wsia zolotom krytaja
- spat' na liebiazom puchu.

Mnogo ja w zizni
swoju odinokuju
mnogo ja dusz pogubil -
ja'l' winowat', czto Tiebia, czornookuju
bolsze czem zizn' polubil.

Spiew ucichl, nad stanica zapadla noc. Ciemno…nie widze dobrze…moze to byl kresowy dworek, a moze uboga ziemianka daleko, w stepie.

Ale na dlugo przed switem pokazaly sie swiatelka i ruch sie zaczal w obejsciu. Wyprowadzono konia; wysoka, wygodna kulbaka, koc wojlokowy stroczony za tylnym lekiem i wypakowane olstra wskazywaly, iz w daleka droge ktos sie tu wybieral.

Wreszcie ukazal sie jezdziec; dosiadl konia i niby sie juz do drogi zbieral, ale snadnie na cos waznego czekal. I rzeczywiscie: w drzwiach pokazala sie ta Najwazniejsza – Matka czy Zona (wybaczcie, wzrok juz nie ten…) I odbyl sie odwieczny rytual: jezdziec sie wpol juz z kulbaki pochylil, i prawa stope ze strzemienia wysunal. A Niewiasta prawa reka znak krzyza mu na pochylonym czole nakreslila, a lewa reka strzemie uwolnione odwrocila do gory, i z flaszy naszykowanej na ta okazje nalala solidna porcje nalewki domowej – na szczescie, na zdrowie, na szczesliwy powrot. Spelniono strzemiennego, jezdziec wyprostowal sie w kulbace i pojechal….i juz sie ten obrazek zamazuje, ufam iz jezdziec zdrow i caly do domu po wyprawie powrocil."

I zdjęcie tychże strzemion do takiego właśnie picia:

strzemiona

Jeszcze raz dziękuję, Panie Jacku :)

Poniżej zamieszczam wolne tłumaczenie treści tej pieśni:

Nocka się zaczyna
Kołyszą się latarenki,
Puchacz skrzydłem uderzył.
-         nalejcie, nalejcie mi czarkę głęboką
pienistego, czerwonego wina.

Hej, tak, przyprowadźcie do mnieKarego konia
Mocno trzymajcie za uzdę.
-         hej, jadą z towarami trójkami, parami
do murmańskich lasów kupcy.

 

Tam jest dla Ciebie, sweterek haftowany,
Futro z lisiego futra.
- Hej, będziesz chodzić cała złotem pokryta
spać, na łabędzim pierzu.

Dużo w życiu,
Moim samotnym,
Dużo dusz zgubiłem
- Czyż jestem winny, że Ciebie, czarnooką
Pokochałem bardziej od życia?

Pewnego dnia… Jeż

Maj 12, 2006 - autor: nicomsw

Pewnego dnia (dawno już) zrobiłem takie zdjęcie jeżowi. Publikuje teraz stare, zeskanowane zdjęcia…

jez

[Aparat Zenit XP + Helios 58mm - cud że złapałem ostrość]